RSS

DULCIS IN FUNDO

4 Comments | Opublikowano 04 listopada 2011

DULCIS-IN-FUNDO

.

.

Dulcis in Fundo, podobno oznacza słodycz przychodzi na końcu. Jak mniemam jako coś zasłużonego, wyczekiwanego i sprawiającego wielką radość. Przynoszącego ulgę, że już się to ma, nareszcie.  Jakże miło by było gdyby Dulcis wprawił mój nos w taki właśnie, błogi i ekscytujący stan trwania. Z przykrością rzec muszę, że nie spełnił jego, tzn. mojego nosa nawet jednego, małego oczekiwania. A oczekiwał wiele. Przede wszystkim czegoś słodko-niebanalnego. Czegoś, czego jeszcze nie było i pewnie długo jeszcze by nie było. Niestety Dulcis okazał się bardzo wtórnym zapachem, na domiar złego męczącym.

Listę nut mamy wielce nieskomplikowaną, cytrusy włoskie (jak to dumnie brzmi), wanilia i to wszystko. Co za tym idzie rozwój zapachu jest praktycznie niezauważalny. Czy to pierwsza minuta, czy 10-ta, a może godzina. Właściwie wszystko jedno, ten zapach nudzi od początku do końca. Czytaj dalej… »

EAU D’EPICES

0 Comments | Opublikowano 31 października 2011

eau-d'epices

.

.

Jak lubię styl większości znanych mi zapachów tauerowskich, tak Eau d’Epices zupełnie nie zrobił na mnie wrażenia. Totalnie do mnie nie przemówił, zniechęcając po zaledwie kilkunastu minutach testów na tyle skutecznie, że nie mam najmniejszej ochoty na powtórkę i kolejne podejścia. Zapach, mam wrażenie miał być czymś zupełnie innym niż stał się. Jak sam stwórca obwieścił na stronie miał być przyprawowym uniseksem, jedynym w swoim rodzaju. A tymczasem ten zlepek średnio identyfikowalnych składników trudno nazwać klasycznie przyprawowym. Raczej określiłabym go mianem faktycznie jedynego w swoim rodzaju, bo totalnie pozbawionego egzotycznego piękna, uniseksowego męczydła. Czytaj dalej… »

BORNEO 1834

3 Comments | Opublikowano 13 października 2011

Borneo-1834-Lutens

.

.

Paczula potrafi być składnikiem kontrowersyjnym. Kochanym przez jednych, przez innych, głównie wielbicieli świeżości, znienawidzonym. Mnie paczula niezmiennie zachwyca naturalnym charakterem, nadającym głębi, specyficznej ziemistości. Ale zgodzę się, że w zależności od tego z jakim zapachem mamy do czynienia może być mniej lub bardziej przyjazna dla nosa. Stając się naszym przyjacielem od razu, po długich próbach oswojenia, a w najgorszym wypadku wcale.

W Borneo spotka nas spokojna, wyciszona i miła wersja tego składnika. Bez podejrzanych nutek przekraczających granicę, za którą paczula staje się niebezpiecznie podobna do piwnicznej stęchlizny. Paczula – główny komponent Borneo jest piękna, przyjazna, otulająca. Kojarzy mi się ze spacerem ciemnymi ulicami, jeszcze ciepłą, jesienną nocą. Wejściem w mrok zmysłowy i ekscytujący, jednak zupełnie nie groźny i w sporej mierze przewidywalny. Taki, w którym poczujemy się bezpiecznie i komfortowo na tyle, żeby w nim dłużej pozostać. Delektując się niezwykłą urodą, ale też skrytą w nim tajemnicą. Czytaj dalej… »

CHÊNE

0 Comments | Opublikowano 12 października 2011

chene-lutens

.

.

Chene jest zapachem wyjątkowym, nie mam co do tego cienia wątpliwości. Nieczęsto przecież  zdarza się, że zapach zawiera tak niespotykane, drzewne nuty jak dąb czy brzoza. Zazwyczaj jest to sandałowiec, cedr, a drzewo różane czy agarowe to prawdziwa ekstrawagancja.

Podobnie jak Miel de Bois, Chene jest zapachem wyjątkowo polskim. Rodzimym swojskością użytego drzewa, ogólnym klimatem skojarzonym ze wsią. I podobnie też nienoszalnym. Przynajmniej dla mnie. Czytaj dalej… »

SA MAJESTÉ LA ROSE

0 Comments | Opublikowano 27 września 2011

Sa-Majesté-la-Rose

.

.

Róża, kwiat znany i ceniony od setek lat doczekał się setek interpretacji zapachowych. Począwszy od wytwarzanej w krajach arabskich wody różanej, olejków, aż do klasycznych, znanych w świecie zachodnim perfum i wód toaletowych.
Różne gatunki tego pięknego kwiatu są z lubością wykorzystywana jako dodatek, ale także jako główna składowa zapachu. Wybór perfum z dominującą nutą różaną jest imponujący. Zarówno na drogeryjnej półce, jak i wśród zapachów niszowych odnajdziemy wiele róży. Do głowy przychodzą mi takie zapachy jak Agent Provocateur, Paris YSL, L’ombre dans L’eau Diptyque, Une Rose Chypree Tauera czy Paestum Rose Eau d’Italie. A to tylko kropla w przepastnym, różanym morzu. Wybór mamy więc gigantyczny. Wierze, że nawet sceptycznie podchodzące do róż osoby znajdą swój zapach. Czytaj dalej… »

BLACK ORCHID

3 Comments | Opublikowano 26 września 2011

black-orchid-butelka

.

.

Czarna Orchidea Forda pochodzi z jednej z bardziej ekskluzywnych linii na perfumeryjnych półkach pewnej sieciówki. Ceni się odpowiednio, a jakże i chyba jest warta swej ceny. Oczywiście biorąc pod uwagę to, co możemy spotkać na drogeryjnej, damskiej półce. Osobiście wolę kiedy kobieta pachnie BO, niż by miała pachnieć Rush lub Ultraviolet. Co nie zmienia faktu, że to  totalnie nie mój zapach i klimat też nie mój. Na damskiej półce potrafię wyniuchać o wiele ciekawsze okazy. Nie jest ich wiele, jednak są. Choćby takie Lolity, L czy fioletowe jabłuszko, które mnie niezmiennie irytuje, ale nie potrafię przejść obok niego obojętnie. Czytaj dalej… »

PIMENT BRÛLANT

0 Comments | Opublikowano 25 września 2011

Piment-Brulant-1

.

.

Przyznam, że podchodziłam do tego zapachu dosyć sceptycznie. Nie wiem czy sprawiły to wyczytane gdzieś w internetowej otchłani opinie. A może po prostu winna była lista nut. Dosyć jednostajna i jak na perfumy specyficzna. W głównej roli papryka, za której zapachem nie przepadam.
Surową paprykę podgryzam od czasu do czasu do kanapki, ale żeby to był od razu motyw przewodni psikadła? Jakoś nie potrafiłam sobie tego zwizualizować.
Łatwiej było mi posadzić na tym zaszczytnym, zapachowym miejscu paprykę już przetworzoną. Suszoną i sproszkowaną. Na moje szczęście tak właśnie wygląda papryka PB. Jest głównie pikantnym, paprykowym pyłem zmieszanym z paprykowymi liśćmi. Czytaj dalej… »

TAM DAO

0 Comments | Opublikowano 24 września 2011

tam-dao-butelka

.

.

Tam Dao to nie lada gratka dla wszystkich wielbicieli drzewa sandałowego. Prawdziwie zakochanych w sandałowcu, do których ja niestety nie należę.

Lubię, ale bez przesady.
Drzewo sandałowe, najpotulniejsze ze wszystkich drzew sprawdza się moim zdaniem idealnie jako dodatek. Najlepiej jeden ze składników bazy. Przesunięte na plan pierwszy sprawia, że coś nagle przestaje grać, zapach więdnie, traci całą drapieżność. Dokładnie tak jest w przypadku Tam Dao. A pierwsze akordy są wręcz powalające. Mamy do czynienia z zapachowo nieskromnym zestawem drewnianym. Czytaj dalej… »