HARMATAN NOIR
.
.

Duck Noir
Harmatan to według Wikipedii silny, północno-wschodni wiatr wiejący w porze suchej znad Sahary na wybrzeże Zatoki Gwinejskiej, a także na zachodnie wybrzeże Afryki Północnej. Suchy jest i gorący. Przynosi ponad to znaczny spadek wilgotności powietrza, nawet do 1%
.
Nietrudno więc zgadnąc na co się człowiek może nastawiać, jakich klimatów spodziewać. Marzyło mi się gryzące, suche powietrze, oj marzyło. Chciałam ogromu egzotyki: drewna, suszonych liści, wypisanych na liście nut ziół. I w ogóle miałam oczekiwania dość spore. Zawiodłam się. “HN” zabił mnie szybciej niż uczyniły to sławetne Bramy Piekielne L’Artisana
Niestety nie miewam chrapki na mydlane aromaty. Na moje nieszczeście wyłapuję tego typu klimat z prędkością światła. Nawet się dobrze jeszcze nuty nie wyklują, a już dany zapach dyskwalifikuję z powodu najmniejszego nawet podejrzenia o kąpielowe bąbelki. Nie ma przeproś.
Jeśli chodzi o walory tego oto mydełka, to też myślę, że nie ma co się rozpisywać. Mydło jak to mydło. Agresywne, z pianą (w tym wypadku wyraźnie zużytą). Dominuje susz kwiatowy w towarzystwie cytrusów i mięty. Straszy mnie to całkowitym brakiem subtelności. I tak sobie myślę, że nawet jak na mydło jest wyjątkowo słabo. Brakuje luksusowego wykończenia, finezji, lekkości. Generalnie brakuje wszystkiego
Dryfuje ten zapach momentami nawet w stronę nieokreślonego środka czyszczącego do łazienek. Nie ma się co oszukiwać, “HN” szpetny jest.
Szkoda, że tak sie brzydko zaczyna to moje opisywanie tej wyjątkowej przecież marki. ![]()
.
Nuty: drzewa, suszone kwiaty, zioła, cedr, suszony jaśmin,cytrusy, mięta
Nos: Pierre Guillaume
Rok: 2006
.
Źródło zdjęcia: www.giftmonger.com













