RSS

LEATHER I RUSSIAN LEATHER

2 Comments | This entry was posted on 21 czerwca 2011

1

.

Postanowiłam umieścić dwie krótkie notki na temat demeterkowych skór. Nie ma co się rozpisywać, bo raz że zapachy jak to u Demeter ‘jednonutowe’, a dwa, że szału nie czynią. Jako wielbicielka skór spodziewałam się dużo więcej.

Leather to ostry zapach starej, zniszczonej skóry, upieczonej na grilu. Z dominującymi nutami spalenizny, starości i kurzu.
Nieszczególnie przyjemna kompozycja, mająca niewiele wspólnego z wymuskaną skórą galanteryjną czy też delikatnym zamszem. Z całą pewnością nie mająca również nic wspólnego z którąkolwiek ze znanych mi, perfumeryjnych skór. Od początku do końca pozostaje niezmienna, nie łagodnieje, nie nabiera wdzięku. Aromat dziurawego płaszcza pamiętającego czasy Powstania Warszawskiego. Wyłącznie dla amatorów :/

Russian Leather jest mniej intensywny i bardziej „noszalny” od wcześniej wspomnianego przeze mnie zapachu. Zupełnie inny. Otwiera się alkoholowym aromatem, do którego dołączają bliżej nieokreślone, słodko-kwaśne owoce (?) i skórzane skrawki. RL jest mniej skórzany od L i  zdecydowanie bardziej apetyczny. Jednak mojego serca nie zdobył. „Skóra” pomimo tego, że wydaje się przyjemna i „młodsza” niż u poprzednika jest też bardzo płaska, jednowymiarowa. I równie syntetyczna.

DEMETER FRAGRANCE LIBRARY

0 Comments | This entry was posted on 11 lipca 2009

.

logo.

.

.

.

Filozofią Demeter jest kreowanie zapachów inspirowanych życiem. Mających budzić określone skojarzenia, przywoływać wspomnienia i sprawiać, że będziemy się częściej uśmiechać.

Nic więc dziwnego, że w ofercie firmy znajdziemy zapachy przeróżnych słodkości, drinków, zjawisk atmosferycznych, poszczególnych kwiatów, drzew, owoców, warzyw, a nawet aromaty inspirowane domem pogrzebowym, brudem czy wodą święconą.

I w gruncie rzeczy dostajemy to, co znajdujemy na nalepce. Z większą lub mniejszą zgodnością z naszymi wyobrażeniami.

To coś, co Demeter nazywa „single experience fragrances”. Proste, nie mające nic wspólnego z tradycyjnymi perfumami, komponowanymi z większej ilości składników.

Można się czepić jakości tych komponentów; zapachy nie biją rekordów trwałości. Zdarza się, że powodują alergie skórne i niekiedy ewoluują w stronę bliżej nieokreślonego, kwaśnego smrodku.

Ale któż by nie chciał pachnieć powietrzem po burzy, espresso czy Nową Zelandią? Ja się dałam wciągnąć….i jestem w doborowym towarzystwie m.in. Clinta Eastwooda, Kate Moss czy Drew Barrymore, którzy podobno z przyjemnością noszą demeterowskie dziwadełka zapachowe.

Firma zajmuje się również produkcją zapachowych kosmetyków. Wszystko to, dostępne jest w sklepie na stronie producenta: www.demeterfragrance.com . Czasami można je spotkać na aukcjach internetowych.

.