Archiwum ‘hermes’ Category:
EAU DE GENTIANE BLANCHE


Goryczka wąskolistna
Przed zetknięciem się z GB przyznaję, że nie miałam bladego pojęcia co to jest gentiana. Dopiero po analizie listy nut zerknęłam do Wikipedii. A tam dowiedziałam się że gentiana zwana w Polsce goryczką jest rodzajem rośliny, obejmującym ok. 400 gatunków. Występuje na całym świecie. Nasza rodzima wódeczka, Żołądkowa Gorzka też jest podobno aromatyzowana m.in. przy użyciu korzenia gentiany.
Nie wiem tylko czy tej konkretnie odmiany użytej w zapachu. Wsio jedno. Wszystkie pradopodobnie muszą pachnieć pięknie…
Hermesowa gentiana spodobała mi się właściwie od pierwszego testu. Jest kolejnym, atrakcyjnym i lekkim zapachem od wielkiego Elleny. Read more »
EAU D`ORANGE VERTE
.


.
Mam wrażenie, że Eau d’Orange Verte (wcześniejsza nazwa to Eau de Cologne d ‘Hermes ) jest zapachem niedocenionym. Mało się o nim pisze, nieczęsto pewnie kupuje. Szkoda, że taki udany zapach jest zbyt rzadko wspominany na polskich forach internetowych. Na pierwszy rzut oka, EdOV faktycznie nie robi dobrego wrażenia. Wygląda na nieskomplikowaną, orzeźwiającą, pomarańczową wodziankę. Efekt ten zapewne potęguje reklama i zielona butelka, wskazujące na prostą, świeżą zawartość. Koniecznie pomarańczową. Otóż nic bardziej mylnego. EdOV nie jest wcale królem letniej lekkości. Jest co prawda orzeźwiający, ale nie wodnisty i nie tak leciutki jak np. AA Pamplelune Guerlaina. A już na pewno nie pomarańczowy.
W pierwszej fazie zapachu dominuje nuta cytrusowa, gorzka. Bardzo zbliżona do aromatu grejpfrutowego. Gorzkawy, cytrusowy soczek, zmielony bez dwóch zdań z kupą pestek i gałązek. Z domieszką mandarynki, ale nie słodkiej. Read more »
CALÈCHE EDP
.

.
.

.
Kwiatowy aldehyd doskonały. Do tego prawdziwy klasyk. Ostry, intensywny, bezpłciowy. Urzekł mnie w nim skrajny minimalizm. Zakochałam się w jego mydlaności. Jest idealny. Niektórzy skwitują go pewnie stwierdzeniem „nie, bo mydlarnia”. No cóż, tego typu zapachy po prostu trzeba lubić. Ja się czuję w nim rewelacyjnie. Podobnie jak w Chanel 19, zielonym, równie ascetycznym. Jest to pierwsza i jak narazie jedyna mydlarnia perfumeryjna, którą ubóstwiam.
Caleche jest zapachem bardzo dopracowanym, płynnym i wyrafinowanym. Właśnie dzięki swojej prostej konstrukcji. Nie łatwo wyodrębnić w nim poszczególne nuty. Jest trochę cytrusowy, troszkę kwiatowy. Nie można też zapominać o dodatku drzew, wetiweru i ambry. Nie czuje się tego bogactwa nut, bo wszystkie one są nierozerwalnie ze sobą zlepione. Tworzą aldehydowo-szyprową całość.
O minimalistycznym charakterze. To zapach czysty, toaletowy. Surowy, ale nie tak bardzo jak Cabochard – aldehydowy kumpel ze starej, skórzanej kanapy. Caleche ma w sobie pewną miękkość. Często zdarzają się dni, kiedy Cabochard wydaje mi się zbyt kontrowersyjny. Z chęcią zastępuję go wtedy właśnie Caleche. O niebo łagodniejszym, a utrzymanym w zbliżonym klimacie. Read more »
EAU D’HERMÈS
.
.

.
Ostatnio mam szczęście wyszukiwać w swoim zbiorku prawdziwe perełki. Wybieram, metodą na chybił trafił zapachy, które już nie raz mi towarzyszyły i podkładam je pod lupę, poddając gruntownej analizie ; ) Tym razem padło na „EdH”. Zapach, który znam bardzo dobrze i właściwie od pierwszego zetknięcia się z nim, nie miałam wątpliwości, że się polubimy. O tym napiszę później.
W pierwszej kolejności wspomnę o zaskoczeniu, jakie towarzyszyło mi przy testach. Pierwsza moja myśl : Guerlain. Read more »
TERRE D’HERMÈS
.
.

.
„Terre” to zapach zjawiskowy. I magiczny. Jest jak połączenie egzotyki Ogródka Nilowego z drapieżnie “swojskim” M7 YSL. Bardzo to wszystko zmysłowe i atrakcyjne. Ale uwaga: tylko dla wielbicieli gruntowych aromatów paczuli i wetiweru. Bo właśnie one stanowią filar zapachu i co za tym idzie dominują.
Wetiwerową przygodę zaczęłam od Guerlaina, YSL i absolutu wetiwerowego, które są zdecydowanie mniej przyswajalne niż “Terre”. Co nie znaczy, że “Terre” jest typowo ładny i milusi. Potrzeba czasu, żeby go oswoić. Ale kiedy już się to uda, wydaje się nieodparcie kuszący i piękny. Po prostu charyzmatyczny.
Cały zapach właściwie opiera się na niezwykłym duecie: wetiwer – paczula. W tle dostrzeżemy spory podmuch niejadalnych cytrusów. Plus lekki akcent średnio rozpoznawalnego kwiecia i trochę cedru. Read more »
EAU DES MERVEILLES

“Ambra ma wiele twarzy- jest bursztynową, drzewną, mroczną, słono-słodką miksturą z nutą atramentu i tytoniu. Moim celem było pokazanie jej w ten sposób”
- Ralf Schwieger Read more »
24 FAUBOURG EDT

Klasyka
Zapach doskonale nadający się na chłodne, jesienno-zimowe wieczory. Łagodna szyprowa kompozycja (z 1995 roku), wzbogacona ciepłymi i przytulnymi nutami jaśminowo-brzoskwiniowymi. Z lekko wyczuwalnym drzewnym akordem. Read more »
UN JARDIN APRÉS LA MOUSSON

Limonka, wilgoć i inne.
Kolejna, egzotyczno-zielona podróż Jean Claude-Elleny. Tym razem z 2008 roku.
Nie można odmówić zapachowi oryginalności. Jednak po fantastycznym doświadczeniu z ogródkiem nilowym, ogródek “po monsunowy” nie zachwycił mnie tak bardzo. Właściwie po którymś tam już teście, przestał mnie zachwycać w ogóle. W żadnej fazie swojego rozwoju nie wzbudza we mnie uczuć, które popchnęły by mnie do zakupu butelczyny tego specyfiku. Nawet pomimo tego, że doceniam jego ogólną konstrukcję, przepływ i zmienność nut. Ogródek ‘po monsunowy’ zawiera szczyptę kardamonu, trochę kolendry, mały kawałek kwiatowej łodyżki, a wszystko to doprawione kapką czegoś soczystego, co bardzo przypomina limonkę. Read more »






