RSS

AZIYADÉ

7 Comments | This entry was posted on 11 października 2010

butelka.

.

.

Aziyade został opisany jako mieszanka rozmaitych afrodyzjaków, pochodzących z różnych stron świata. Przez co od razu zdefiniowany jako zapach, który musi, albo przynajmniej powinien być pociągający. W sposób erotyczny. W końcu jest najbardziej prowokującym zapachem w historii perfumiarstwa… Tak już bywa, że jak coś ma być, to zazwyczaj nie jest. To właśnie ten przypadek.
Aziyade jest zapachem pięknym, bardzo egzotycznym, jednak zbyt „indyjskim” w  straganowo-targowym tego słowa znaczeniu.

Pisząc „indyjski” myślę o mieszance przypraw i słodkości egzotycznego kompotu. Co prawda nie jadalnych, jednak wciąż kuchennych. Na całe szczęście nie wywołujących skojarzeń kebabowych, lecz ciągle nie erotycznych.

Słodkie, soczyste pomarańcze mieszają się z cynamonem i kminkiem, aby po chwili połączyć się imbirem, żywicą i suszonymi owocami. Read more »

AMBRE RUSSE

0 Comments | This entry was posted on 21 października 2009

butelka.

.

.

oniegin

soliści Sanktpetersburskiego Teatru Baletu w „Onieginie” według Puszkina; w reżyserii Borisa Ejfmana, do muzyki Czajkowskiego.

„AR” znam od dłuższego czasu. Dzięki wspólnym zakupom jestem też szczęśliwą posiadaczką skromnej (10cio mililitrowej)  ilości. Nie przewiduję flakonu w najbliższej przyszłości, ale tylko i wyłącznie z powodu ogólnego nadmiaru pachnideł. Gdyby nie uginające się pod ciężarem półki, większa ilość magicznego eliksiru zagościłaby u mnie na pewno. Bo „AR” to zapach nieziemski, do którego mam spory sentyment. Był jednym z pierwszych, tak oryginalnych zapachów jakie miałam okazję poznać. Tym samym zmienił na trwałe moje podejście do perfumeryjnych woni. Dlatego może zwlekałam tak długo z napisaniem recenzji, chcąc poświęcić mu trochę więcej uwagi. Zasłużył na to. Read more »

EAU SUAVE

0 Comments | This entry was posted on 19 września 2009

butelka.

.

„Od chwili rozłączenia się naszego zawsze jestem smutny. Nie ma dla mnie szczęścia bez ciebie. Ciągle mi stoją na myśli twoje pieszczoty, twoje łzy, twoja luba zazdrość; a wdzięki nieporównanej Józefiny wzniecają nieustannie w mym sercu i w mej duszy żywy i ognisty płomień. Rychłoż czas ten nastąpi, gdy zupełnie spokojny i wolny od wszelkich zatrudnień tobie jedynie wszystkie moje chwile poświęcę; gdy cały zajęty miłością myśleć będę o rozkoszy powtarzania ci i dowodzenia, ile mi jesteś drogą.” fragment listu Napoleona do Józefiny

.

Read more »

EQUISTRIUS

0 Comments | This entry was posted on 20 lipca 2009

butelka.

.

koń

.

Taka forma „rybiej” i równocześnie lekko pudrowej ambry wywołuje u mnie mdłości. A udoskonalona czekoladą – podwójne.

Moim skromnym zdaniem, ten zapach to najbardziej drażniąca (wręcz irytująca) i najsłabsza kompozycja w całej stajni zapachów Parfum d’Empire. Tym razem, jesteśmy w stajni dosłownie, ponieważ Equistrius powstał podobno na cześć konia Marca-Antonio Corticchiato, o tym samym imieniu. Miły gest. Trochę temu koniowi zazdroszczę. Ale to tak na marginesie….

„Koń” jest ambrowym królestwem, może nawet dyktaturą…. Ambra – król i słodka, biała czekolada – królowa, panują niepodzielnie nad zabiedzonym ludem, którego nikt nie zauważa. Irys i fiołek zostały skutecznie spacyfikowane. I już po pierwszych kilkunastu sekundach widać, że ta na pozór idealna konstrukcja runie, jak domek z kart. Read more »

OSMANTHUS INTERDITE

0 Comments | This entry was posted on 30 czerwca 2009

osmantus butelka

.

osmantus

osmantus

„Osmanthus Interdite” otwiera się ładną, „hermesową” skórką ala „Kelly Caleche”,  która niestety szybko znika i właśnie tego brakuje mi najbardziej w kolejnych fazach tego zapachu. Zostają owoce – egzotyczne, gładkie, lekko mleczne ( jak w „Premier Figuier”) i dominujący, piękny kwiatowy aromat, który najprawdopodobniej jest zasługą osmantusa. W tle przewija się gorzka, zielona herbata, odrobina jaśminu, pudrowa róża i słabo wyczuwalne resztki skóry.

Osmantus pozostaje na pierwszym planie przez cały czas trwania i to on nadaje ton całości kompozycji. Dlatego pomimo, że jest kwiatowo, jest też dość oryginalnie. Kwiatowa nuta w „Osmanthusie” nie jest banalna; to ciekawy aromat przyprawiony pikantnym zielonym sokiem. Letni i stymulujący. Read more »

ISKANDER

0 Comments | This entry was posted on 18 czerwca 2009

Iskander

.

Aleksander Wielki

Aleksander Wielki

Cytrus prawie idealicus
Mam słabość do perfum tej marki, przyznaje bez bicia. Uwielbiam je za ich “oleistosc”, pełnię, klasę, bogactwo ale bez pretensjonalności. Iskander (woda poświęcona Aleksandrowi Wielkiemu znanemu z arabskich legend jako Iskander Dzoul-Garnein-Aleksander Dwurogi) to kategoria zielono – “limonkowa”, podszyta odrobina przypraw, piżmem, ambra i leciutkimi, prawie nie wyczuwalnymi drzewnymi nutami. Z małą domieszką neroli. Bardzo dobrze skomponowany, ma w sobie coś ze świeżaków Cartiera i Hermesa. Bardziej “cytrus” niż szypr bo moim zdaniem tej “szyprowatości” jest w nim niewiele. Podoba mi się jego lekka ostrość, akompaniament przypraw i drzewa; i byłby moim cytrusem idealnym, gdyby nie główna limonkowa nuta, która wydaje mi się zbyt szorstka i bardzo chemiczna. A na domiar złego mam skojarzenia z jakimś Cifem czy też innym, niemiłym i chropowatym detergentem.

.

Nuty: cytron, mandarynka, grejpfrut , estragon, kolendra, neroli, ambra, piżmo, mech dębowy

Nos: Marc-Antonio Corticchiato

Rok: 2006

.

Źródła fotografii: pl.wikibooks.org * www.thedifferentscent.de

FOUGÈRE BENGALE

0 Comments | This entry was posted on 18 czerwca 2009

Fougere-Bengale

.

ulica Delhi

ulica Delhi

Smakołyk
Zapach opisywany jako polowanie na tygrysa, klimatem przypomina bardziej sjestę po obiedzie w Delhi. Wanilia i paczula przeżuwane z tytoniem, zalane słodkim kompocikiem z owocowego suszu. A wszystko spożyte na kupie siana z domieszką suchej lawendy i kroplą miętowej herbaty. Zapach, który można nazwać klasycznym indyjskim orientem (”kuchennym” ale nie “jadalnym”, nie kadzidlanym) Słodkawy, aromatyczny, upojny. Unisex z dominującym kobiecym pierwiastkiem. Raczej nie “na co dzień”, ponieważ przy przedawkowaniu może okazać się migrenogenny. Pomimo dużej “orientalności” nie jest przytłaczający, doskonały balans pomiędzy słodkimi i orzeźwiającymi aromatami został zachowany. “Bengalczyk” jest “gęsty” i apetyczny, a nutka tytoniowa podkreśla jego unikalny charakter. Idealne egzotyczne wakacje.

.

Nuty: siano, lawenda, tytoń, bób tonka, wanilia, paczula, mięta

.

Źródła zdjęć: www.everywheremag.com * www.lamurefavorite.com

CUIR OTTOMAN

0 Comments | This entry was posted on 18 czerwca 2009

cuir-ottoman

.

Sulejman Wspaniały

Sulejman Wspaniały

Zamszowe poduchy
Genialny w swej prostocie skórzany zapach (impresja na temat Imperium Osmańskiego za czasów Sulejmana Wspaniałego). Bardzo apetyczny (ale nie jadalny), lekko przełamany słodką wanilią. Z  tlącym się gdzieś w tle płomykiem jaśminowego aromatu. Ta skóra jest bardzo przyswajalna, potulna choć nieco surowa, balsamiczna. Samo zakończenie bardziej drzewne, przyprawione benzoesem, ale nawet wtedy Ottoman nie traci swojego spokoju. Generalnie zapach bardzo “noszalny”, przytulny, wręcz usypiający. Skórzane zapachy potrafią człowieka zaniepokoić (Kelly Caleche) lub doprowadzić do dziwnych skojarzeń (Dzing) ale Cuir Ottoman jest inny, dziki ale jednocześnie luksusowy. Układa się ładnie na skórze, jest MIĘCIUTKI, super subtelny. Delikacik. Wielkie zamszowe poduchy.

.

Nuty: skóra, styrak, balsam Tolu, benzoes, jaśmin, irys, wanilia, tonka

Rok: 2006

.

Źródła zdjęć: www.thedifferentscent.de * pl.wikipedia.org